Bogusław Śliwerski

O fenomenie popularności pedagogiki

Dość powszechnie uważa się, że pedagogiem powinna być osoba, która została specjalnie przygotowana do kierowania procesami socjalizacyjnymi, wychowawczymi i opiekuńczymi, głównie w działalności pozaszkolnej, ale także w szkole. O ile jednak każdy nauczyciel powinien mieć przygotowanie pedagogiczne, to nie każdy pedagog jest nauczycielem./1 Bardzo często jednak utożsamia się z rolą pedagoga głównie nauczycieli czy profesjonalistów w szeroko rozumianej dziedzinie edukacji. Dzisiaj pedagog jest jednak kimś więcej - szeroko pojmowaną profesją społeczną wymagającą przygotowania do podejmowania działania społecznego w tkance społecznej wobec trzech kategorii osób: zagrożonych wyłączeniem, wyłączanych i już wyłączonych (wykluczonych) z życia społecznego. Jako przedstawiciel tej profesji musi orientować swe działania na opiekę i pomoc, na wychowanie, inkulturację, edukację i animację procesów wspomagających rozwój innego człowieka czy grup społecznych. Wspólnym celem działania pedagoga i jego podopiecznych jest ułatwienie nawiązywania relacji społecznych, które wyzwalałoby mechanizm włączenia ich do życia społecznego. W najszerszym rozumieniu kategoria ta obejmuje zarówno profesjonalistów, tj. osoby specjalnie kształcone do pracy z jednostkami, rodzinami, grupami społecznymi i społecznościami wysokiego ryzyka społecznego, jak też osoby podejmujące tę aktywność ochotniczo i nieposiadające zawodowego przygotowania./2

Profesja społeczna obejmuje bowiem różne kategorie stanowisk pracy i zawodów, w tym m.in.:

1) zawody ukierunkowane na opiekę i pomoc, np. asystentów służb społecznych, kuratorów sądowych, doradców rodzinnych, pomoce i opiekunki rodzinne;

2) zawody ukierunkowane na wychowanie i edukację, np. wychowawców specjalistycznych, pracujących z dziećmi przejawiającymi deficyty fizyczne i psychiczne oraz zaburzenia w zachowaniu, nauczycieli-wychowawców podejmujących obowiązki pracy indywidualnej z dziećmi niesprawnymi, nauczycieli zawodu pracujących z dziećmi niepełnosprawnymi, wychowawców małych dzieci, pomoce medyczno-psychologiczne kwalifikowane w pracy opiekuńczej nad dziećmi niepełnosprawnymi;

3) zawody ukierunkowane na animację społeczno-kulturalną w środowisku, np. animatorów, wychowawców ulicy./3

W sensie normatywnym absolwent kierunku studiów pedagogicznych powinien być zatem przygotowany do pracy w różnych środowiskach wychowawczych, instytucjach i ośrodkach wspomagających rozwój dzieci, młodzieży, osób dorosłych lub starszych w ich czasie wolnym, lub zawodowym czy też związanym z realizacją zadań na rzecz społeczeństwa (np. obowiązkiem szkolnym, resocjalizacją itp.). Kształcenie pedagogów powinno zatem uwzględniać złożoność i zmienność sytuacji i warunków, w jakich będą oni wykonywali swoją pracę czy służbę społeczną. W związku z tym, że pedagoga cechuje tak „praktyczność”, jak i konieczność posiadania rzetelnej wiedzy teoretycznej, to w jego kształceniu istotną rolę musi odgrywać umiejętne wyposażenie go w jak najszerszą, interdyscyplinarną wiedzę z zakresu nauk humanistycznych oraz odniesienie jej do praktycznych wymiarów przyszłych zadań społeczno-zawodowych. Konieczne jest delikatne włączenie w procesie kształcenia teorii naukowej w schematy poznawcze, które funkcjonują w przekonaniach osób rozpoczynających studia tak, aby skłoniło to je do krytycznej, osobistej refleksji nad własną tożsamością zawodową, aspiracjami, wyobrażeniem potencjalnych następstw działań i możliwościami ich skutecznego realizowania.

W związku z powyższym proponuje się ujęcie poglądów na temat studiów pedagogicznych w dwie grupy, w świetle których:

  1. studia pedagogiczne są studiami wyłącznie zawodowymi, toteż ich celem jest wykształcenie kandydatów do określonej profesji, w wąskiej specjalności. Po ich ukończeniu absolwenci będą specjalistami-praktykami, profesjonalistami w dziedzinie działalności wyznaczonej w procesie społecznego podziału pracy np. pedagog opiekuńczy, andragog, pedagog szkolny itp.

  2. studia pedagogiczne są studiami określonej dziedziny wiedzy, a więc pedagogiki jako nauki, zaś kończący je absolwenci zasilają społeczność naukową, teoretyków, znawców tej gałęzi wiedzy i metodologii badań odpowiadającej wybranej subdyscyplinie nauki o wychowaniu np. historyk wychowania, teoretyk wychowania, pedagog ogólny itp./4

Od początku pedagogicznej refleksji towarzyszy przeświadczenie, że wychowanie i nauczanie są także sztuką, wymagają bowiem szczególnego rodzaju wrażliwości, innowacyjności działań i twórczego zaangażowania. Traktując działanie pedagogiczne jako „sztukę” Alicja Kotusiewicz wyróżnia istotne dla kształcenia pedagogów przesłanki:

ZAŁOŻENIA A REALIA KSZTAŁCENIA PEDAGOGÓW

Zastanówmy się nad tym, w jakim stopniu istota i zakres postulowanej tożsamości społeczno-zawodowej pedagoga wpisują się w jego przygotowanie i wykształcenie przez środowiska akademickie. Czy i kogo w istocie kształcą szkoły wyższe na studiach pedagogicznych? W jaki sposób kształcą uniwersytety oraz szkoły wyższe na studiach pedagogicznych? W jakim stopniu szkoły wyższe, kształcąc na kierunku pedagogika, spełniają normy etyczne? Do jak rozumianej roli zawodowej w swej istocie przygotowują uczelnie wyższe studentów pedagogiki? Czy do konkretnego stanowiska pracy, do wykonywania określonej pracy zarobkowej, czy może do szeroko rozumianej kultury pedagogicznej? Jakie normy postępowania w procesie kształcenia pedagogów są egzekwowane w toku kształcenia i akredytowania tego kierunku studiów w szkołach wyższych? Jakie są wreszcie skutki akredytacji wewnętrznej i zewnętrznej kierunku pedagogika w polskich uczelniach państwowych i niepaństwowych?

Jakość wykształcenia pedagogicznego nie jest przecież efektem wyłącznie osobistych nastawień kandydatów do tego zawodu czy założonych celów i treści kształcenia, ale jest także elementem systemu edukacyjnego szkolnictwa wyższego. W kontekście bowiem dynamicznego rozwoju kształcenia wyższego na tym właśnie kierunku w naszym kraju powraca dylemat, czy przygotowujemy w ich toku do konkretnego stanowiska pracy, do wykonywania określonej pracy zarobkowej, czy - jak słusznie pyta Ewa Marynowicz-Hetka - (...) do tego działania społecznego, którego przedmiotem jest ułatwianie włączania się w życie społeczne, przez wchodzenie w relacje społeczne z samym sobą i z innymi, działania, które w indywidualnych rozwiązaniach może być różnie realizowane, ale jego istota pozostaje taka sama?/6

Z czterech typów szkół wyższych, w których prowadzone jest kształcenie pedagogów, a więc z uczelni akademickich (uniwersytety, akademie, politechniki), uczelni magisterskich, uczelni licencjackich (inżynierskich) i zakładów kształcenia nauczycieli, tylko dwa pierwsze typy obejmują pełne wykształcenie pedagogiczne. Pozostałe zaś koncentrują się przede wszystkim na wykształceniu pedagoga jako profesjonalisty w zakresie działań społecznych, refleksyjnego praktyka. Nie wszystkie zatem szkoły wyższe realizują tak ważne dla jakości tej edukacji zadania społeczne, jak prowadzenie badań naukowych nad podstawami natury człowieka i środowiska jego życia, nad istotą i zakresem socjalizacji, wychowania i kształcenia człowieka, nad rozwojem kultury i technologii działalności pedagogicznej. Nie wszystkie też kształcą elity intelektualne w społeczności pedagogów, by zachować transmisję wartości kulturowych i cywilizacyjnych, by zapewnić wolność w prowadzeniu badań naukowych i aplikacji ich wyników do praktyki oraz generować inne formy działalności twórczej. Nie wszystkie mają tak długie – jak w przypadku najstarszych w Polsce uniwersytetów - tradycje, wybitnych przedstawicieli nauki, swoich mistrzów, odpowiednią infrastrukturę czy jakże potrzebny do przekazu studentom kultury zachowań specyficzny klimat kształcenia personalistycznego, intersubiektywnego.

Zróżnicowanie zatem wykształcenia pedagogicznego w Polsce musi być pochodną także tego, iż nie we wszystkich uczelniach czy szkołach wyższych, tak państwowych, jak i niepaństwowych dochodzi do głosu tradycja akademicka, wyrażająca się w uznaniu danej uczelni za wspólnotę tych, którzy nauczają i tych, którzy studiują, korzystając z doświadczeń i wyników badań naukowych swoich nauczycieli./7

Od kilku lat w kandydaci na studia w pierwszej kolejności wybierają pedagogikę. Moi koledzy z innych dyscyplin naukowych zaczynają z nieukrywana zazdrością, ale i podejrzliwością spoglądać na tych, którzy kształcą, jak i na tych, którzy chcą się kształcić w tym zakresie. Nie mogą zrozumieć fenomenu popularności kierunku studiów, który w środowisku naukowym był przez lata marginalizowany. Pedagogiki nie traktowano jako poważnej nauki (nauki sensu stricte), łącząc kojarząc ją głównie z wiedzą o nauczaniu, jakimś dydaktycznym instrumentarium, które nie wymaga specjalistycznej wiedzy czy prowadzenia badań. Wszelkie analizy teoretyczne oraz badania empiryczne dotyczące wychowania także wiązano z procesem, który sam w sobie jest na tyle wewnętrznie sprzeczny, a przy tym objęty badaniami wielu innych nauk szczegółowych (socjologii, psychologii, etyki, itp.), że trudno pedagogice przypisywać prawo do wyłączności zajmowania się nim i „spijania soków”, czyli czerpania korzyści z rezultatów badań wypracowanych przez przedstawicieli innych dziedzin wiedzy o wychowaniu.

Pedagogikę studiuje dzisiaj w polskim szkolnictwie wyższym co 8 student. Studia na tym kierunku oferują w sektorze usług publicznych wszystkie uniwersytety w Polsce, wszystkie akademie pedagogiczne i wyższe szkoły pedagogiczne, większość państwowych wyższych szkół zawodowych oraz wszystkie zakłady kształcenia nauczycieli. Wykształcenie to zdobyć można także w uczelniach politechnicznych, teologicznych, ekonomicznych, a nawet medycznych. Zdecydowana jednak większość wyższych szkół zawodowych – państwowych i niepaństwowych prowadzi studia pedagogiczne tylko i wyłącznie na poziomie licencjackim, a ponadto w przeważającej mierze w trybie studiów stacjonarnych i nistacjonarnych. Nieliczne rozpoczęły także działalność edukacyjną w systemie studiów eksternistycznych, na odległość. Niepaństwowe szkoły wyższe funkcjonują w przeszło 100 miejscowościach naszego kraju, przy czym najwięcej jest w Warszawie (65), Poznaniu (14), Łodzi (13), Wrocławiu (12), Szczecinie (11) i Krakowie (10). Pedagogikę można studiować w uczelniach niepaństwowych a zlokalizowanych w tak małych miejscowościach, jak: Chojnice, Józefów czy Żary. Popyt jest duży, skoro z każdym rokiem znacząco wzrasta liczba osób gotowych płacić za studia./8

Na wychowaniu zna się każdy, a więc i każdy może oferować studia w ramach tego kierunku, o ile tylko spełni minimalne wymagania. Wybór pedagogiki jako kierunku studiów staje się wprawdzie przedmiotem analiz procesów rynkowych w kategorii popytu i podaży, ale mało kto docieka powodów wysokiej motywacji, jaką kierują się kandydaci na pedagogikę. Generalizuje się opinie na ten temat konstatacją wartościującą, że taki wybór jest po prostu zły, błędny, gdyż na rynku nie ma adekwatnej do popytu liczby miejsc pracy. W związku z tym, że pedagogikę można studiować w 80 niepaństwowych szkołach wyższych, to stosunek władz resortu nauki i szkolnictwa wyższego od kilku lat do tego właśnie sektora szkolnictwa sprowadza się do niesprawiedliwej opinii, że wszystko, co prywatne, to złe, a co najmniej podejrzane.

Kiedy dokonamy analizy dynamiki wzrostu lub spadku przyjęć na kierunki studiów w okresie kilku lat, to się okaże, że pedagogika wcale nie jest kierunkiem wiodącym. Wręcz przeciwnie, znajduje się na dole kierunków odnotowujących wzrost zainteresowania nimi przez młodzież. Największy przyrost liczby studentów w roku akademickim 2003/2004 zanotowały bowiem informatyka (+7,9 tys.), stosunki międzynarodowe (+5,7 tys.), zarządzanie i inżynieria produkcji (+5,2 tys.), zaś pedagogika tylko +1 tys. Wyraźny był spadek na pedagogice specjalnej (-944), ale nie zwraca się uwagi na to, iż tylko kilka uczelni w kraju spełnia wymogi do kształcenia na tym kierunku. W wyższych szkołach zawodowych największy wzrost w roku akad. 2003/2004 liczby studentów I roku w porównaniu z rokiem akad. 1999/2000 wystąpił na specjalnościach związanych z pedagogiką (o 7 tys.), turystyką, hotelarstwem i rekreacją (o 6,8 tys.) i informatyką (o 6,4 tys.)/9, ale nie dostrzega się faktu, iż uczelnie te w większości nie spełniają minimalnych wymogów kadrowych i podtrzymywane są jedynie mocą decyzji politycznych.

Niewątpliwie, tak znaczący przyrost liczby studiujących m.in. na kierunku pedagogika jest następstwem edukacyjnego boomu, jaki przeżywa polskie szkolnictwo wyższe od początku transformacji. Młodzi ludzie od kilkunastu lat są intensywnie przekonywani nie tylko przez polityków, władze resortu edukacji, ale także oświatowe służby, że zdobycie wyższego wykształcenia jest istotnym czynnikiem podnoszącym ich wartość na rynku pracy. O ile zatem w 1990 r. studiowało w szkołach wyższych niespełna 400 tys. osób w wieku 19-24 lat (ok. 13% osób w tym wieku) , to już pięć lat później studentów było dwa razy więcej, a w 1997 r. studiowało ponad milion młodych Polaków. W roku akademickim 2006/2007 studia podjęło blisko 2 mln studentów, a współczynnik skolaryzacji wzrósł aż do blisko 51 %. Czynnikiem wspomagającym ten proces jest niewątpliwie wyż demograficzny, skoro w wieku 19-24 lat jest 4 mln. młodych ludzi, a wiec potencjalnych kandydatów do studiowania.

Cechą charakterystyczna dla rynku edukacyjnego jest to, że uzyskanie dyplomu wyższej uczelni wymaga poniesienia przez kandydatów na określony kierunek studiów nakładów występujących w postaci kapitału zdolności, inteligencji, zdyscyplinowania, ambicji, odwagi i innych cech, które są naturalnymi mechanizmami selekcji. Ta jednak została w naszym kraju zniesiona dla większości kierunków studiów, w tym także dla pedagogiki. O tym, czy studiować ten kierunek decyduje wprawdzie średnia ocen z matury, ale – jak się nie powiedzie – to kapitał ekonomiczny w postaci wnoszonych co miesiąc lub co semestr opłat. Powstanie zatem komercyjnego systemu kształcenia zarówno w sektorze państwowym, jak i niepaństwowym stało się szansą edukacyjnego awansu dla wszystkich tych, dla których nie ma miejsca w systemie bezpłatnego kształcenia w uczelniach państwowych. Jeżeli sprawiedliwość wymaga zapewnienia równości szans - a w przypadku edukacji trudno się z tym założeniem nie zgodzić - to faktem jest, że szkoły prywatne stworzyły więcej szans dla ludzi wywodzących się z grup o niższym kapitale kulturowym i niższym statusie. Chociaż reprezentanci wszystkich warstw mają świadomość rosnącego znaczenia dyplomu wyższej uczelni, to tylko mniejszość dysponuje kapitałem, żeby go zdobyć. Owa mniejszość rekrutuje się przede wszystkim z kategorii inteligenckich; większość - z rodzin niższych pracowników biurowych, robotników i rolników. Niski kapitał kulturowy zawsze tu był i będzie barierą. Od kilkunastu lat, płacąc za dyplom, można tę barierę ominąć./10

Nie wszyscy eksperci postrzegają wybór pedagogiki jako zło. Zdaniem prof. Elżbiety Kryńskiej z Uniwersytetu Łódzkiego, która prowadzi badania nad rynkiem pracy: pedagogika jako dziedzina związana z tzw. usługami osobistymi, np. z poradnictwem, opieką nad dziećmi, raczej będzie dawać pracę w przyszłości, choć na pewno nie tylu osobom, ile chciałoby ją studiować./11 Uczelnie pedagogiczne przygotowują zupełnie nowe programy kształcenia i oferty w zakresie specjalności, które nie muszą być związane z nauczycielskimi, a dają większą szansę na znalezienie pracy. Łączy się wówczas wiedzę ściśle pedagogiczną z psychologią czy naukami o zarządzaniu, ekonomią lub socjologią, zaspokajając częściowo niespełnione marzenia o studiowaniu na tych trudniej dostępnych kierunkach.

Wzrost liczby uczelni, które prowadzą kształcenie na kierunku pedagogika dość często jest wyjaśniany niską kosztochłonnością oraz potencjałem kadrowym w grupie nauczycieli akademickich. Istnieje też duża liczba uczelni, w których można uzyskać wykształcenie w tym zakresie. Niesłusznie jednak wskazuje się na istotne źródło tego zjawiska fakt niskiej kosztochłonności, gdyż nie ma różnicy między kosztami studiowania pedagogiki, a takich kierunków jak socjologia, historia, filologia polska, politologia, prawo itp. Zdaniem prof. Marii Czerepaniak-Walczak to zjawisko może być przedmiotem refleksji i prowadzić m.in. także do pozytywnego wniosku: „oto rosną zastępy wykształconych, dobrze przygotowanych profesjonalistów odpowiedzialnych za rozwój społeczeństwa opartego na wiedzy, świadomie uczestniczącego w zmianie poszczególnych dziedzin życia. Jesteśmy wszak drugą po ekonomistach i specjalistach od zarządzania grupą wykształconą na poziomie wyższym. Ponadto istnieje szansa na zwiększenie grupy kognitariuszy, dla których przewiduje się szerokie spektrum ról i zadań w społeczeństwie opartym na wiedzy. Do takiego optymizmu może skłaniać rozległa lista specjalności i specjalizacji w ramach kierunku pedagogika. Na tej liście znajduje się między innymi pedagogika społeczna i pedagogika religijna, pedagogika opiekuńcza i opiekuńczo – wychowawcza, resocjalizacja i praca socjalna, a jednocześnie edukacja zdrowotna , społeczno – obywatelska, doradztwo społeczne i zawodowe./12

Prowadzenie studiów na kierunku pedagogika w wielkim mieście przez kilka uczelni państwowych i niepaństwowych wydaje się sytuacją niezwykłą. Tymczasem zdaniem b. rektora Akademii Świętokrzyskiej prof. A. Massalskiego jest (…) to przykład reakcji na wymagania rynku, który chyba rzeczywiście jest otwarty na ludzi przygotowanych do opieki nad osobami starszymi, niepełnosprawnymi czy pracy w pomocy społecznej. /13Także b. rektor UJ prof. Franciszek Ziejka tłumaczył kilka lat temu rekordowe zainteresowanie pedagogiką pojawieniem się na niej dwojakiego rodzaju kandydatów, a mianowicie: tych, którzy są przekonani, że w Unii będzie zwiększone zapotrzebowanie na zawody związane z opieką, resocjalizacją, wychowaniem dzieci i drugą, znaczną grupę osób jeszcze niezdecydowanych na żaden kierunek. Jak się okazuje, wybór studiów bywa też nieracjonalny, wynikając z pewnych trendów czy mody./14 Wiele ofert czeka tak w kraju, jak i poza granicami na pedagogów o specjalności opiekuńczej, socjalnej, rewalidacyjnej, a więc do opieki nad osobami starszymi czy niepełnosprawnymi. Wciąż też funkcjonują stereotypy dzielące zawody na lepsze i gorsze, wśród których pedagogika najsilniej utożsamiana z źle opłacanym nauczycielstwem zaliczana jest do tych ostatnich. Kłóci się to mimo wszystko z wysokim szacunkiem, jakim jest ten zawód otaczany w naszym społeczeństwie.

Politycy podkreślają w swoich wystąpieniach, że studia wyższe są bardzo ważnym procesem w życiu młodego człowieka nie tylko ze względu na zdobywanie wiedzy zawodowej w ramach określonego kierunku, ale także dlatego, że osoba rozpoczynająca studia nie trafia na rynek jako bezrobotna, tylko przedłuża okres poszukiwań dalszej drogi życia, rozwija siebie, poszerza własne horyzonty, włącza się w sprawy żywotne dla wszystkich, kiedy musi odbyć praktyki lub zrealizować jakiś projekt badawczy. Dlatego też szczególnie ważną rolą szkolnictwa wyższego jest, obok przekazywania wiedzy zawodowej, głoszenie zasad moralnych, kształtowanie postaw życiowych, a zarazem zmuszanie do samodzielności myślenia, do krytycyzmu, do obrony własnego zdania. Wszelkie hasła dopiero wtedy stają się wzorami godnymi naśladownictwa, gdy człowiek sam do nich dojdzie./15

Psychologowie podkreślają w swoich diagnozach społecznych, że studia w ogóle to inwestycja, która zwraca się z pokaźnym zyskiem. Najlepszym tego wskaźnikiem jest tzw. stopa zwrotu, czyli wskaźnik wartości zainwestowania we własne studia, a pokazujący, ile więcej zarabia absolwent uczelni od rówieśnika/rówieśniczki, który zakończył/a naukę na maturze. Od większych dochodów odlicza się koszty wyższej edukacji, a całość przelicza na cały okres aktywności zawodowej i wyraża w procentach. Wspomniany czysty zysk jest jednak wyraźny dopiero po zdobyciu magisterium, choć w niewielkim zakresie występuje już po licencjacie.

Podział studiów na studia pierwszego stopnia (zawodowe, licencjackie i inżynierskie) i drugiego (magisterskie), jaki zaistniał wraz z nowelizacją ustawy o szkolnictwie wyższym stał się czynnikiem wspomagającym studentów. Mogą bowiem szybciej zweryfikować swoje wybory i po studiach licencjackich kontynuować edukację na innej uczelni, i to nie koniecznie w kraju. Studia dwustopniowe nadają większą rangę dyplomowi magisterskiemu, bo przecież nie wszyscy, którzy zaczynają naukę w szkole wyższej, zdobywają ten dyplom. Absolwenci studiów licencjackich mogą zadowolić się dyplomem i pójść do pracy, a dopiero po kilku latach uczyć się dalej na studiach II stopnia. Studenci pedagogiki muszą inwestować znacznie więcej w swoje wykształcenie już w trakcie studiów. Budowanie własnej kariery życiowej jest nigdy nie kończącym się procesem, wymagającym bardzo perspektywicznego myślenia. Wtedy prawdopodobieństwo pozostania bezrobotnym gwałtownie maleje. Teraz do dyplomu, aby miał on jakąś wartość trzeba dodać studia podyplomowe, jeden lub dwa języki obce opanowane biegle w mowie i piśmie, staż zawodowy lub wolontariacki.

To zadziwiające, że władza, w tym także ta czwarta, jaką są media, uzurpuje sobie prawo do rozstrzygania o tym, jakie studia są dla człowieka właściwe, a jakie niewłaściwe, które są lepsze, a które gorsze, co jest godne studiowania, a co tego niegodne itd. W świetle takiego rozumowania to wszystko na tym świecie powinno być podporządkowane potrzebom gospodarki, biznesowi a takie kierunki, jak - archeologia, etnologia, filozofia, pedagogika czy politologia jako "nierentowne" powinny w myśl zasady kroczącego liberalizmu zostać zamknięte, ponieważ jeśli na coś nie ma popytu oznacza, że jest niepotrzebne. Zorientowana na potrzeby rynku propaganda porażki, zagrożeń czy niebezpieczeństw, jakie niesie z sobą polski system szkolnictwa wyższego, podtrzymywana jest przez badania w grupie pracodawców i rektorów uczelni, z których to opinii wcale nie wynika, że nasz system jest do rynku niedostosowany. Oczekiwania pracodawców w istocie rozmijają się z warunkami przygotowania zawodowego, jakie przypisywane są każdej profesji, w tym także pedagogom. Właściwie, do ich spełnienia wcale nie są potrzebne studia wyższe na jakimkolwiek kierunku. Wystarczy kultura osobista, umiejętności w zakresie komunikacji wirtualnej i kwalifikacje życiowe np. posiadanie prawa jazdy.

Jan Paweł II w przemówieniu wygłoszonym w Castel Gandolfo 30 sierpnia 2001 r. do rektorów polskich uczelni akademickich mówił o potrzebie spełnienia przez uczelnie wyższe zadania podjęcia na nowo troski o człowieka, o jego człowieczeństwo: "Jakakolwiek byłaby dziedzina badań, pracy naukowej czy twórczej, każdy, kto angażuje w nie swoją wiedzę, talent i trud, powinien stawiać sobie pytanie, w jakiej mierze jego dzieło kształtuje wpierw jego własne człowieczeństwo, a z kolei, czy czyni ono życie ludzkie pod każdym względem bardziej ludzkim, bardziej godnym człowieka; i wreszcie, czy w kontekście postępu, którego jest autorem, człowiek 'staje się lepszy, duchowo dojrzalszy, bardziej świadomy godności swojego człowieczeństwa, bardziej odpowiedzialny, bardziej otwarty na drugich, zwłaszcza dla potrzebujących, dla słabszych, bardziej gotowy świadczyć i nieść pomoc wszystkim."/16

Nie można zatem edukacji w szkole wyższej sprowadzać jedynie do instrumentalnych potrzeb gospodarki rynkowej. Celem kształcenia w każdej szkole wyższej i na każdym kierunku, a na pedagogice być może nawet w stopniu szczególnym jest nie tylko odkrywanie i przekazywanie prawdy, ale także wpływanie na postawę moralną człowieka - rozwój ludzkiego ducha w wymiarze intelektualnym, moralnym i duchowym. Nauka winna czynić człowieka nie tylko zasobniejszym w wiedzę, nie tylko mądrzejszym, ale także moralnie lepszym. (…) postępu w nauce nie można mierzyć jedynie nowymi odkryciami, twierdzeniami, wynalazkami, ilością stopni i tytułów naukowych, ilością i jakością publikacji, ocenami w indeksie. Nauka ma sprzyjać tworzeniu się w nas bogatszego człowieczeństwa. Ten cel zaś osiąga się między innymi przez wspólne, przyjacielskie, akademickie poszukiwanie prawdy, dążenie do niej, dzielenie się nią, jej obronę i życie według niej. Jednakże dodajmy tu, iż w domenę prawdy, która daje radość i szczęście, wchodzą nie tylko odkryte i wyuczone prawa naukowe, teorie, różnego rodzaju wiadomości o świecie, ale także mądrość tycząca życia, zasady moralnego postępowania, mądrość odsłaniająca sens naszego życia./17

Większość studentów pedagogiki to ci, którzy są w tzw. wieku wczesnej dorosłości, a więc w najlepszym w życiu człowieka okresie do inwestowania w siebie. Zdają już sobie sprawę z tego, że dyplom szkoły wyższej, który jeszcze rodzicom dzisiejszych studentów gwarantował udany życiowy start, teraz stanowi tylko punkt wyjścia do ich dalszej drogi życia zawodowego i społecznego. Wybory tworzą los, a zatem w ciąg zdarzeń związanych z własnym życiem, aspiracjami edukacyjnymi i możliwościami osobistego rozwoju część młodzieży włącza swoje oczekiwania i środki w studiowanie pedagogiki. Mogą dzięki temu w murach wybranej uczelni uporządkować swój dotychczasowy pogląd na świat, realizować swoje wyobrażenia, myśli czy nadzieję na lepsze życie. Podejmują niewątpliwy wysiłek, by zdobywając wykształcenie zapewnić sobie zarazem jak najlepsze kwalifikacje do pracy zawodowej.

W świetle art. 70 Konstytucji RP - Każdy ma prawo do nauki. Czy także do pedagogiki? Inna kwestia, to pytanie o to, jaka pedagogika jest przedmiotem studiowania w danej uczelni? W merytoryczny zakres kształcenia władze ingerują tylko częściowo zobowiązując każda jednostkę prowadzącą studia na tym kierunku do przestrzegania ustanowionych przez ministra nauki i szkolnictwa wyższego standardów kształcenia. Nie prowadzi się badan porównawczych programów kształcenia zakładając, że Państwowa Komisja Akredytacyjna wyegzekwuje od wszystkich uczelni i szkół wyższych przestrzeganie standardu formalnego (minimalna liczba godzin kształcenia, praktyk zawodowych, kadr akademickich) i treściowego – kanon tematycznych modułów w ramach kształcenia ogólnego, podstawowego i kierunkowego.

Każda profesja społeczna, a szczególnie rola pedagoga - jako niezwykle silnie związana z zaufaniem publicznym - wymaga szczególnego rodzaju predyspozycji określanych jako talent czy „pedagogiczna dusza”. Niezwykle cenne są we wspomaganiu rozwoju różnych osób i grup społecznych osoby, które zostały obdarzone pewnego rodzaju zmysłem, talentem czy wrażliwością pedagogiczną. Trzeba je jednak odkryć czy oszlifować także za sprawą wiedzy kierunkowej, specjalistycznej oraz umiejętności komunikacyjnych, edukatorskich, które pozwolą studentom tego kierunku rozpoznawać i wpływać na procesy socjalizacyjne, wychowawcze czy dydaktyczne. Bez ciekawej osobowości i kulturowego wyposażenia, jakie „wynosi” się z własnego domu, sama wiedza i dyplom nie wystarczą do bycia pedagogiem i do osiągania sukcesów.

W przeciwieństwie do innych kierunków student wybierający się na pedagogikę musi mieć świadomość tego, czy wybiera właściwie. Nie tylko powinien się kierować zgodnością zasad zainteresowań, aspiracji czy oczekiwań z tym, co chce robić w przyszłości, ale przede wszystkim musi mieć poczucie własnej wartości. Nie powinien być kandydatem na te studia ktoś, kto nie ceni i nie akceptuje samego siebie, kto ma problemy z samym sobą, ponieważ wejście w zawód w służbie publicznej, w gruncie rzeczy mógłby stać się dla niego środkiem do przenoszenia własnych problemów, kompleksów, słabości na innych. Bycie bowiem pedagogiem to przecież także w jakiejś mierze sprawowanie delegowanej przez rodziców czy społeczeństwo władzy „nad rządem dusz ludzkich”. Powstaje zatem margines pewnego niebezpieczeństwa, o czym świadczą ujawniane przez media ludzie dramaty ofiar pseudowychowania czy pseudonauczania, że ktoś niegodnie wpisał się w ten zawód. Można mieć wykształcenie pedagogiczne, ale nie być pedagogiem, bo do tego potrzebna jest adekwatna samoocena, poczucie własnej wartości, z którego wynika profil poszanowania każdego człowieka, godności każdej istoty ludzkiej. Pedagog jest dla każdego, a nie dla wybranych jako ten, który potrafi podnosić, wspierać, pomagać, który podaje rękę, pokazuje drogę, więc sam nie może być ani w cieniu, ani czyimś cieniem. Pedagog nie może też zawładnąć osobowością drugiego człowieka, nie może ograniczać jego pola działania, z drugiej strony nie może być kimś bezradnym, wycofującym się, nie radzącym sobie w sytuacjach trudnych.


1/ Najczęściej spotykanym w mediach błędem jest utożsamianie profesji nauczycielskiej z pedagogiczną. Przykładowo  na łamach specjalnego dodatku Rzeczpospolitej – Gdzie teraz na studia z dn. 14. 01.2004 r. artykuł poświęcony możliwościom rozpoczęcia studiów pedagogicznych został zatytułowany: Możesz zostać nauczycielem (s. D5). W artykule  A. Paciorek, Więcej chętnych do studiowania, Rzeczpospolita 2003 nr 283, s. A5 - autorka wyraża zdziwienie, iż mimo olbrzymiej popularności pedagogiki jako kierunku studiów na uczelnie pedagogiczne zgłosiło się w 2003 r. o ok. 2,5 tys. mniej kandydatów niż w 2002 r. Tymczasem uczelnie pedagogiczne kształcą głownie na kierunkach nauczycielskich, jakże mylnie identyfikowanych z samą pedagogiką.

2/ E. Marynowicz-Hetka, Akademickie studia pedagogiczne (nienauczycielskie) w reformującej się szkole wyższej – problemy do dyskusji, Kwartalnik Pedagogiczny 1998 nr 3-4, s. 45

3/ tamże, s. 46

4/ S. Nalaskowski, Ogólne i specjalistyczne składniki wykształcenia jako teoretyczna podstawa uniwersyteckich studiów pedagogicznych, w: Psychologiczne i pedagogiczne aspekty studiowania, pod red. S. Kawuli, Toruń 1981, s. 151

5/ A. Kotusiewicz, Universitatis a zawodowe kształcenie nauczycieli w uniwersytecie, „Życie szkoły wyższej” 1991, nr 3, s. 46

6/ E. Marynowicz-Hetka, Akademickie studia pedagogiczne (nienauczycielskie) w reformującej się szkole wyższej – problemy do dyskusji, Kwartalnik Pedagogiczny 1998 nr 3-4, s. 47 

7/ Por. J. Górniewicz, Konstruowanie systemu zapewnienia jakości kształcenia w szkole wyższej na przykładzie Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie,  Wydawnictwo Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie, Olsztyn 2002

8/ Pedagogika – 37 490; prawo – 31 827; Zarządzanie – 27 707; Ekonomia – 22 026; Administracja – 21 014; Stosunki międzynarodowe – 19 553; Informatyka – 18 890; Filologia angielska – 17 998; Turystyka i rekreacja – 16 746; Socjologia – 16 682; Budownictwo – 16 179; Politologia – 16 143; Psychologia – 14 961; Filologia polska – 14 172; Biotechnologia – 13 127. [za:] Renata Czeladko, Polska pełna pedagogów i prawników,  http://www.rp.pl/artykul/112774.html    z dn. 30.03.2008

9/  http://www.menis.gov.pl/szk-wyz/aktualnosci/kier_stud_03_04.php  z dn. 11.12.2004

10/ H. Domański, Między ocenami i faktami, http://www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_050915/publicystyka/publicystyka_a_1.html  z dn. 15.09.2005

11/ Pen, Co chcemy najczęściej studiować, Gazeta Wyborcza  z dn. 24.02.2004.

12/ M. Czerepaniak-Walczak, Pedagogika – studia i studenci; niektóre aspekty kształcenia na kierunku pedagogika, maszynopis referatu wygłoszonego KNP PAN w Warszawie w 2002 r., s. 4-5

13/ http://miasta.gazeta.pl/kielce/1,35255,2758519.html  z dn. 11.06.2005

14/ Pedagogiem być! w: http://www.rzeczpospolita.pl/dodatki/praca_041125/praca_a_18.html  z dn. 31.12.2006

15/ M. Anders - http://www.pg.gda.pl/PismoPG/nr4_97/htpl.cgi?std=ISO&plk=dyscyplina.html

16/ Przypatrzmy się powołaniu naszemu. Znamiona powołania człowieka nauki. Homilia wygłoszona przez księdza biskupa Ignacego Deca 18 października 2007 r. w katedrze rzeszowskiej w czasie Mszy św. inaugurującej rok akademicki 2007/2008 w wyższych uczelniach Rzeszowa, w: http://www.naszdziennik.pl/index.php?typ=my&dat=20071030&id=my11.txt z dn. 30.10.2007

17/ tamże